1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer>

Michał Wawrzyniak

 

Doskonale pamiętam jak któregoś lata rodzice zabrali mnie do kuzyna na wieś który mieszka nad Wieprzem. Zostawili mnie tam na dwa miesiące więc doskonale zdążyłem poznać sąsiedztwo ich zwyczaje i zajęcia, wędkowanie w rzece było jednym z nich. To były jeszcze czasy bambusowe pamiętam jak jeden z sąsiadów Krzychu zapytał czy idę z nim na ryby? Odpowiedziałem „tak idę” po czym zapytał czy łowiłem kiedyś ryby? „Nie nigdy” odpowiedziałem, zabrał wędkę również dla mnie i poszliśmy nad wodę, rozłożyliśmy sprzęt tyle tego było że trwało aż 5 minut, wtedy usłyszałem pierwsze jakże cenne wskazówki, „Michał obserwuj spławik jak tylko się poruszy lub pójdzie w dół zacinaj” aha co to jest zacinaj? objaśnił mi wszystko dodał „uważaj nad sobą masz drzewo!” Byłem gotowy na pierwszą rybę która podpłynęła, po pewnym czasie chwyciła haczyk, poruszyła spławikiem usłyszałem „teraz szybko” zaciąłem, ryba wylądowała na gałęzi powyżej a ja usłyszałem „kurde nie tak mocno” i śmiech w tamte wakacje poznałem ciernika sprawdziłem na własnej skórze że kuje, poznałem kiełbia i wysłuchałem kilku opowieści o dużych szczupakach w tej rzece. Od tamtego czasu minęło około 20 lat z moim bratem Januszem (Jasiem) i jego kolegami zjeżdżałem wielokrotnie Dzierżno, Pławniowice kilka razy Topole i Przeczyce, powoli czerpałem wiedzę, spining siedział mi w ręce i lubiłem spławikować nie lubiłem gruntu także na nockach oni siedzieli na gruncie a ja na świetliku- bez większych sukcesów. Skupiłem się bardziej na spiningu na krótkich wyprawach wystarczał mi skuter wędka pudełko z przynętami i komplet przeciwdeszczowy pod siedzeniem. Objeżdżałem okolice trzy cztery godzinki i do domu. Po przyjeździe do Amsterdamu zamieniłem skuter na rower i objeżdżałem okoliczne kanały, tam właśnie poznałem Przemka i Sylwie, małżeństwo które przyjechało pracować z pełnym bagażnikiem sprzętu wędkarskiego, pomyślałem ja to sobie lubię zamoczyć kija ale oni....;) poznałem pierwszych Karpiarzy (wielkie dzięki za pomoc) od tamtego momentu do teraz minęły jakieś dwa trzy lata pierwszy kontakt z karpiówką pierwszego kwietnia tego roku na zawodach w Vilvoorde organizowanych właśnie przez PCT tam też zdobyłem moje pierwsze karpiowe kije i kołowrotki i dzięki temu że Przemek wyciągnął jeden okaz wygrałem również troszkę potrzebnego sprzętu (jak dla mnie to rewelacja) po powrocie do domu pomyślałem dlaczego to właśnie nie ma być mój kolejny krok na wędkarskiej drodze przemyślałem w co muszę się zaopatrzyć żeby móc samodzielnie łowić, minął kwiecień kupiłem rod poda i wszystko co potrzebne do konstruowania własnych zestawów końcowych, minął maj kupiłem mate i brolly dowiedziałem się jak konstruować podstawowe zestawy końcowe (krótko mówiąc przejrzałem całą serie pana Przemka Mroczka  mnóstwo razy i kilka innych filmików)w czerwcu zacząłem samodzielnie poszukiwać karpi zasiadałem sam lub z moim dobrym kolegom Pitrem, zasiadaliśmy na jeden dwa góra trzy dni teraz mamy koniec lipca jestem w PoloniaCarpTeam a to znaczy że chyba łyknąłem tego bakcyla. Do zobaczenia nad wodą!!!

 


Losowe fotki

Kategoria: Galeria Grzegorza Zaliszewskiego
Odświeżeń: 14
Kategoria: Galeria Konrada
Odświeżeń: 123
Kategoria: Galeria Marka
Odświeżeń: 20
Kategoria: Galeria Macieja
Odświeżeń: 35
Kategoria: Galeria Roberta
Odświeżeń: 160
Kategoria: La Horre
Odświeżeń: 10

stat4u

Zalogowani

None